Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyjaźń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyjaźń. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 września 2014

Rozdział 6



Mia

Z natury nie lubiłam poniedziałków, ale dzisiejszy był przeze mnie najbardziej znienawidzony. Pierwszy raz od bardzo dawna byłam zupełnie trzeźwa, ale za to w mojej krwi przelewały się hektolitry nikotyny. Odkąd wstałam wypaliłam prawie całą paczkę setek, a wybiła dopiero ósma. Nigdy się tak nie denerwowałam. Stałam na szkolnym boisku co i raz zerkając na okno naszej łazienki. Serce waliło mi boleśnie w piersi, ale wiedziałam, że muszę to zrobić. Zaciągnęłam się szarym dymem, czując przy tym miłe wypełnienie i zgasiłam papierosa.
-Hej M. – Z za pleców dobiegł mnie znajomym głos.
-Cześć Rafał. – Odwróciłam się w stronę chłopaka ze sztucznym uśmiechem.
-Co tam? Co tak sama tu stoisz? – Odgarnął włosy z mojej twarzy. Wzdrygnęłam się pod jego dotykiem, mimo że niespełna tydzień temu pierzyliśmy się u niego i było mi wtedy wszystko jedno gdzie mnie dotykał. – Coś nie tak? – Spytał z dziwnym wyrazem twarzy.
-Niee… Po prostu mam zły dzień. – Uśmiechnął się szeroko i przytulił mnie.
-Nie martw się. Po burzy zawsze wychodzi słońce. – Parsknęłam.
-Jasne. – Puścił mnie.
-Musze spadać. Mam sprawdzian.
-Powodzenia. – Powiedziałam szczerze. Mrugnął do mnie i zaczął iść w stronę wejścia. Gdy zniknął z pola mojego widzenia, również weszłam do szkoły. Czułam się jakbym szła na szubienice. Gdy stanęłam przed drzwiami naszej łazienki, wstrzymałam oddech. Słyszałam ich śmiech i strzępki rozmów. Nie mogłam się teraz wycofać, złapałam z klamkę i weszłam do środka.
-Hej – Przywitałam się i rzuciłam torbę gdzieś w kąt. Każdy wymamrotał powitanie nie licząc Pauli i Kamila. Była cała nasza paczka, jak obiecała Lena. Blondynka siedziała na podłodze w tulona w Adriana z papierosem w ustach. Uśmiechnęła się do mnie dopingująco, a mnie jeszcze bardziej ścinało w żołądku. Stanęłam na środku tak by każdy mnie widział. Wzięłam głęboki oddech i od razu zaczęłam mówić by nie stchórzyć.
-Słuchajcie. – Wzrok każdego zwrócił się na moją osobę. Oprócz Kamila, który z posępną miną usilnie patrzył w dół. Spodziewałam się tego. – Chciałam was wszystkich przeprosić. – Zdziwienia na ich twarzy nie dało się przeczyć.  – Za to, że byłam zdzirą i mimo waszych prób pomocy mi dalej staczałam się na dno. Raz w życiu będę szczera i przyznam się do tego, że sobie nie radzę… Z wieloma rzeczami. Nie chce was stracić bo każdy z was jest dla mnie kimś bardzo ważnym. Nie obiecuje, że się zmienię, ale postaram się być lepsza. Paula – Spojrzałam na czerwonowłosą. – Potraktowałam cie, jak śmiecia… Przepraszam. To co mówiłam nie było prawdą. Chciałabym byś wciąż była moją przyjaciółką. – Po jej twarzy spłynęło kilka łez. Wstała i mocno mnie przytuliła.
-Kocham cie. – Wyszeptała.
-Ja ciebie też. – Uśmiechnęła się szeroko i poczochrała mnie po włosach.
-Skoro Mia wróciła na dobrą drogę. – Zaczął Adrian posyłając mi ciepły uśmiech. – To przekaże wam kolejną dobrą wiadomość. Jak zapewne każdy z was wie w sobotę mam urodziny. – Wyszczerzył się, czekając na jakieś potwierdzenie.
-Nikt nie pamiętał o twoich urodzinach stary. – Stwierdził Kamil zgryźliwie.
-Marni z was przyjaciele.
-Do rzeczy. – Pośpieszyła go Paula.
-No więc … Odbędzie się niezła biba! – Wszyscy zaczęli się śmiać i klaskać w ręce. Czułam ogromną ulgę. Teraz wszystko miało szanse się ułożyć. Paula wróciła na kolana Michała, a ja zajęłam miejsce obok Leny. Przytuliłam się do niej., a na ramieniu poczułam ciepłą dłoń Adiego.
-Mówiłam, że będzie dobrze. – Szepnęła mi do ucha.
-Dziękuje. – Zaśmiała się cicho.
-Nie ma za co. Od tego Ma się przyjaciół.

Paula

-Tak łatwo jej wybaczyłaś? – Spytał Michał, gdy wracaliśmy do domu. Spodziewałam się tego pytania z jego ust.
-Tak. – Odpowiedziałam pewnie.
-Czemu? – Zerknęłam na niego z uśmiechem.
-Bo jest jak moja siostra. Znam ją od tylu lat. Tego nie zapomina się w tydzień. – Westchnął zirytowany.
-Wy dziewczyny jesteście niemożliwe. – Wywróciłam oczami, wkładając klucz do zamka.
-Wy chłopcy jesteście nie lepsi . – Wyszczerzył zęby w uśmiechu.
-Nie gadaj. Mama w domu? – Pokręciłam przecząco głową, zamykając drzwi.
-W pracy. Chyba. – Ściągnęłam buty i odrzuciłam torbę ba bok. Michał zrobił to samo i ruszył do kuchni. Zerknęłam w lustro i poprawiłam włosy. Czerwień już zbladła, przez co moja szopa loków wyglądała mizernie. Z niesmakiem pokręciłam głową i podążyłam za Michałem.
-Musze iść do fryzjera. – Stwierdziłam, podchodząc do chłopaka, który nalewał właśnie mleka do miseczki.
-Znów inny kolor? Mi najbardziej podobasz się w czerwonych. – Obrócił głowę się w moją stronę i cmoknął mnie w nos. Zaśmiałam się, opierając brodę na jego ramieniu.
-Nie, zostaje przy tym, ale muszę je podciąć i jeszcze raz się pofarbować. – Zauważyłam, że wznosi oczy do góry, więc dałam mu kuksańca w bok.
-Au! Za co? – Odskoczyłam od niego z łobuzerskim uśmieszkiem.
-Ty już wiesz za co. – Zmrużył oczy, udając rozgniewanego, ale nie specjalnie mu to wyszło.
-Jesteś ucieleśnieniem zła.
-Może odrobinkę. – Wziął miseczkę z płatkami z mlekiem, dwie łyżki i poszedł do salonu. Usiadł na kanapie, a ja obok niego. Chwyciłam pilota i zaczęłam przeskakiwać po kanałach.
-Powiesz Mii, że całowałaś się z Kamile? – Zesztywniałam.
-Co oglądamy?
-Nie uciekaj od tego tematu. Ja się nie gniewam. Wiesz o tym. – Marszcząc czoło wpakowałam płatki do ust.
-Ale i tak źle się z tym czuje. –Może dlatego, że mi się to podobało. Pomyślałam, ale nie wypowiedziałam tych słów na głos.
-Nie przejmuj się. – Spojrzałam na niego i wybuchnęłam śmiechem.
-Wyglądasz, jak chomik. – Wzruszył ramionami, uśmiechając się. Wyglądał komicznie z wypchaną po brzegi buzią. – Myślisz, że powinnam jej powiedzieć? – Spytałam, już poważnie.
-Myślę, że tak. – Odpowiedział po chwili. Westchnęłam ciężko i oparłam się o niego.
-W takim razie będę musiała z nią pogadać, a wcale mi się to nie uśmiecha. – Pocałował mnie w czoło, odgarniając moją grzywkę na bok.
-Nie myśl teraz o tym.
-A o czym mam myśleć?
-O tym, że zaraz zjem wszystkie płatki. – Parsknęłam śmiechem.
-Nawet nie próbuj. – Zażartowałam, a on by pokazać mi, że mówi poważnie wpakował do ust kolejną łychę.

Lena
Cztery dni później

-Przyjdziesz dziś do Adriana? – Spytała wchodząc do pokoju Damiana. Blondyn leżał na łóżku, gadając przez telefon. Gdy mnie zauważył szybko się pożegnał i rozłączył.
-Czego? – Warknął, aż drgnęłam.
-Nie możesz być milszy? – Usiadłam na fotelu przy biurku i wbiłam w niego wzrok.
-Co chcesz? – Jego ton trochę złagodniał.
-Będziesz na urodzinach Adriana?
-To dziś? –Posłałam mu zirytowane spojrzenie.
-Tak. To idziesz czy nie?
-Nie wiem.
-Czemu?
-Bo jeszcze nie wiem.
-Zachowujesz się, jak palant.
-Miło mi.- Wkurzona wstałam i rzuciłam w niego poduszką.
-Wal się. – Z tymi słowami wyszłam i zbiegłam na dół. Ojciec był w pracy, a mama wycierała kurze w salonie.
-Hej. – zawołała z uśmiechem.
-Hej. Mamo wychodzę dziś wieczorem, dobrze? – Przetarła telewizor, wyprostowała się i spojrzała na mnie nie zadowolona.
-Gdzie? – I się zaczyna.
-Adrian ma dziś urodziny.
-To ten, z którym się obściskiwałaś ostatnio przed domem? – Spiorunowałam ją wzrokiem.
-Nie obściskiwałam się z nim!
-Nie ważnie. To on?
-Tak. – Odpowiedziałam niepewnie.
-Późno wrócisz? – Robiła się coraz bardziej podejrzliwa.
-Jeszcze nie wiem. To mogę iść?
-Idź, ale się zachowuj. – Wywróciłam oczami i wróciłam na górę do swojego pokoju. Na podłodze przy łóżku siedział Kamil, paląc papierosa. Moja mama nie specjalnie za nim przepadała. Zawsze mówiła, że Kamil nie wygląda na grzecznego chłopca i , że nie powinnam się z nim zadawać. W sumie mówiła tak o każdym moim znajomym.
-I co? – Kręcąc głową, opadłam obok niego.
-Pozwoliła mi, ale mam jej dość. – Zaśmiał się.
-A Damian? – Zerknął na mnie wypuszczając szarą chmurę z ust.
-On jeszcze nie wie. – Wyjaśniłam zirytowana.
-On wiedział coś kiedykolwiek?
-W dupie z nim. Zostawisz mi pojare? – Uśmiechnął się złowrogo, wzruszając ramionami.
-No nie wiem. – Uderzyłam go w ramie, a popiół z papierosa spadł na jego ciemne jeansy.
-Kurwa! – Wybuchnęłam śmiechem.
-Widzisz? To karma.
-Nie chrzań i bierz go. – Podał mi papierosa, a w tej samej chwili rozbrzmiał dzwonek mojej komórki. Wyciągnęłam ją spod łóżka i wcisnęłam zieloną słuchawkę.
-Cześć kotku. – Zamruczał Adrian.
-No hej. Co tam? – Zaciągnęłam się, przyglądając się Kamilowi, który usilnie próbował strzepać popiół.
-O której wpadniesz? – Uśmiechnęłam się do siebie.
-No wiesz, jak się ogarnę.
-Czyli?
-Myślę, że pięć godzinek mi wystarczy. – Z zaskoczenia, aż chyba się zakrztusił.
-Żartujesz?
-Troszeczkę. Myślę, że na siódmą się wyrobie. – Odetchnął z ulgą.
-To dobrze. Czekam na ciebie.
-Wiem. Pa. – Pożegnałam się słodko i rzuciłam telefon na łóżko.
-Co blondas się już stęsknił? – Głos Kamila brzmiał sarkastycznie.
-Naprawdę potrafisz być wredny. – Uśmiechnął się szeroko co złagodziło jego rysy.
-Wiem. Dobra skoro potrzebujesz prawie trzech godzin na wyszykowanie się to spadam.
-To leć draniu.
Adrian

Czyjeś ciepłe ręce zasłoniły mi oczy. Czując znajomy zapach perfum uśmiechnąłem się szeroko.
-Zgadnij kto to. – Wyszeptała mi do ucha.
-Nie mam pojęcia.
-Próbuj. – Zachęcała. Jej miękkie włosy łaskotały mnie po twarzy.
-Hmm… Mama? – Parsknęła śmiechem, i wciąż zasłaniając mi oczy, usiadała na moich kolanach.
-Mama? Mogłeś postarać się bardziej. – Nie potrafiłem powstrzymać uśmiechu. Objąłem ją w tali i przyciągnąłem bliżej. – Wszystkiego najlepszego. – Szepnęła i mnie pocałowała. Delikatnie, ale z uczuciem. Mrucząc cicho, pogłębiłem pocałunek, przyciągając ją jeszcze bliżej.  Odsłoniła mi oczy. Palce plątała w moje włosy i oparła swoje ciało o moje. Jej niebieskie oczy śmiały się radośnie.
-Jesteś słodka. – Uśmiechnęła się szeroko i oblizała kusząco usta.
-No dobra, dobra! Oboje jesteście słodcy, aż rzygać chce się tęczą, ale gdzie wódka?! – Oderwałem oczy od cudownej twarzy Leny i spojrzałem na stojącą nad nami Mie.  Miała na sobie czarno-granatowy… Gorset? Tak, tak to się chyba nazywa. I obcisłe czarne jeansy. Czarne włosy opadały lekkimi falami na jej wąskie ramiona.
-Groźnie wyglądasz. – Zażartowałem. Spojrzała na mnie zirytowana i pacnęła mnie w głowę.
-Groźna to ja mogę dopiero się stać. – Rzuciła chłodno. Z kieszeni wyjęła paczkę Black Devili i rozpaliła jednego. Lena wstała z moich kolan i poczęstowała się jednym. Zbadałem ją wzrokiem od dołu do góry i oniemiałem. Miała na sobie wściekle różową, obcisłą, bardzo obcisłą sukienkę, ledwie zakrywającą… To co trzeba. Wyglądała olśniewająco, niemal promieniejąc. Jej blond włosy twarzy aureole wokół głowy. Wyglądała niczym wyciągnięta z najskrytszych fantazji faceta.
-Hej chłoptasiu, zamknij tą buzie. Później będzie ślinił się na jej widok. – Głos Mii sprowadził mnie na ziemie.
-Podoba ci się? – Spytała Lena, obracając się wokół własnej osi. Zdołałem pokiwać tylko głową. – To świetnie! – Zaśmiała się i ruszyła w stronę kuchni. – No to gdzie ta wódka?
-Zamrażalka. – Wydukałem. – Resztę mają przynieść chłopaki. – Wstałem i dołączyłem do dziewczyn. Mia zagwizdała z uznaniem.
-No ładnie. – Wyciągnęła jedną zmrożona butelkę i postawiła ja na stole. –To ja? Pijemy za twoje zdrowie? – Z szerokim uśmiechem wyciągnąłem trzy kieliszki.
-No to pijemy.
-Jubilat polewa.

Kamil

Gdy przekroczyłem  próg domu Adriana, połowa towarzystwa była już nieźle wstawiona. Po całym domu walały się butelki po czystej i puszki po piwie, kanapa była wywrócona do góry nogami, ale nie przeszkadzało to dwóm dziewczynom leżeć na niej i lizać się wśród rozgrzanej męskiej publiczności. W tłumie tańczących, całujących się i spoconych nastolatków szukałem przyjaciela. Nie zdziwił mnie jego widok przy drzwiach łazienki, obściskującego się z całkiem seksownie ubraną Leną.
-Ho ho, przystopujcie trochę. - Zażartowałem, opierając się nonszalancko o ścianę. Lena leniwie odsunęła się od chłopaka i spojrzała na mnie. Jej oczy błyszczały, była nieźle nachlana.
-Czeeeść przystojniiaczku. - Zaświergotała przeciągając głoski. Oparła się o Adiego, bo nie mogła utrzymać równowagi. Zaśmiałem się, nawijając na palec kosmyk jej blond włosów.
-Cześć mała. Wildze, że nieźle się bawicie.
-W końcu to moje urodziny. - Wtrącił się Adrian, który trzymał się znacznie lepiej od  swojej dziewczyny.
-Przyniosłem wsparcie. - Zsunąłem plecak z ramienia i pokazałem im jego zawartość. Trzy litry żubrówki trochę zioła.
-No kolego. - Szeroki uśmiech rozjaśnił twarz Leny.
Ty powinnaś już chyba odpocząć  -Zasugerowałem. Zrobiła urażona minę, odsunęła się od Adiego i weszła do łazienki. Blondyn wzruszył tylko ramionami i spojrzał na mnie.
-Co tak późno? -Spytał, próbując przekrzyczeć muzykę, która ktoś własnie rozkręcił na cały regulator. 
-Musiałem to jakoś załatwić, nie? - Wskazałem na foliową torebeczkę.
-Niech ci będzie. - Wywrócił oczami.
-Widziałeś Mię? - Jego mina natychmiast zrzedła.
-Nie chcesz popsuć mi imprezy, co? - Posłałem mu zirytowane spojrzenie.
-Pierdol się. - Podałem mu plecak, ale najpierw wyjąłem jedną butelkę dla siebie.
-Starry nie bądź pizdą! - Zawołał za mną, ale zdążyłem wmieszać się już w tłum dzieciaków. Otworzyłem wódkę i upiłem gorzko-ostry łyk Co i raz spotykałem kogoś znajomego, zamieniałem z nim parę słów i szedłem dalej. Z każdą minutą szumiało mi coraz bardziej w głowie. Gdy w końcu dotarłem na górę, czułem się pijany. W butelce została mi jakaś jedna trzecia trunku. Zakręciłem ja i odstawiłem na podłogę. Na górze było jeszcze więcej ludzi i jeszcze głośniej, ale mimo to dosłyszałem czyjąś kłótnie, dochodząca z sypialni rodziców Adriana. Przepchnąłem się przez grupkę nieprzytomnych dziewczyn i wszedłem do pokoju. Na łóżku leżał jakiś gostek do połowy rozebrany. W jednym rogu pokoju stała Mia, a w drugim Paula. Obie pijane i obie wściekłe. Niebezpieczna kombinacja.
-Co się stało? - Spytałem spokojnie. Mój umysł natychmiast wytrzeźwiał. Ma posłała mi nienawistne spojrzenie, a Paula opadła ciężko na brzeg łóżka.
-Powiedziałam jej, że się całowaliśmy.. - Wyjaśniła czerwonowłosa.
-Co?!
-Tak bardzo mnie kochasz, że liżesz się z moją przyjaciółką?!
-To nie tak... - Zaczęła Paula.
-Daruj sobie. - Warknęła w odpowiedzi Mia. Zacisnęła szczęki i ruszyła w stronę wyjścia. Złapałem ją za przegub i przyciągnąłem do siebie.
-Dasz sobie to wytłumaczyć? - Spytałem cicho przez zaciśnięte zęby.
-Puść mnie. - Patrzyła mi prosto w oczy ze złością wymalowaną na twarzy. Wytrzymałem to spojrzenie.
-Nie zrobiliśmy tego specjalnie. Żadne z nas nie chciało cie zranić. Tak po prostu wyszło, ale to ni nie znaczy, rozumiesz? Nic do siebie nie czujemy, prawda Paula? - Zerknąłem na czerwonowłosą. Patrzyła na nas wielkimi oczami, ale przytaknęła. Będę musiał z nią o tym pogadać. - Nie masz się o co złościć, przecież nie jesteśmy razem. - Jej twarz stężała.
-Tak, to prawda. Nie jesteśmy. - Szepnęła. Puściłem ją i wyszedłem. Brakowało mi powietrza. Niemal pobiegłem do łazienki. Pociągnąłem za Klamkę i oniemiałem.
-Co do kurwy?

wtorek, 24 czerwca 2014

Prolog

Mia

 -Mia! – Usłyszałam za sobą czyjś znajomy głos. Zdezorientowana rozejrzałam się dookoła, szukając w    pobliżu chłopaka, który mnie wołał. Moim oczom ukazała się roześmiana twarz Rafała. Jak zwykle jego    ciemne blond włosy były postawione na żel, a w piwnych oczach tańczyły radosne iskierki.
 -Czego chcesz czubku? – Spytałam, całując go w kącik ust. Z Rafałem byliśmy kumplami ze szkoły i do    łóżka. Żadnych zobowiązań czy uczuć.  Czysta przyjemność.
 -Idziemy zajarać? – Uśmiechnęłam się szeroko.
 -Co to za pytanie?
 -Tak myślałem. – Złapał mnie za rękę i pociągnął na tyły szkoły. Oboje schowaliśmy się przed deszczem pod  maleńkim daszkiem.
-Dopiero wrzesień, a pogoda już się pierdzieli. – Stwierdziłam smutno.
-No wiesz, przyroda płacze razem z nami, w końcu to początek roku. – Powiedział sarkastycznie, wyciągając z plecaka paczkę czerwonych Chesterfieldów.
-Sprowadzasz mnie na złą drogę. – Oznajmiłam, częstując się jednym.
-Ja ciebie? Chyba ty nas wszystkich. – Uśmiechnęłam się łobuzersko, rozpalając papierosa.
-Przesadzasz – Wzięłam głęboki wdech, zatruwając swoje płuca… Byłam dopiero w trzeciej gimnazjum, a Rafał w drugiej liceum, ale czasem robiłam odważniejsze ( może raczej głupsze) rzeczy od niego. Nie piłam i paliłam dla popisu, jak większość. Nie byłam zbuntowaną nastolatką( no może trochę), ale po prostu taka byłam i nic nie mogło tego zmienić. – Kto to? – Spytałam, spoglądając w stronę bramy, prowadzącej na teren szkoły. Rafał podążył za moim wzrokiem i wzruszył ramionami.
-Pewnie jakaś nowa. – Zagryzłam wargę, przyglądając się blondynce. Szła niepewnie, rozglądając się wokół. Tak, na pewno była nowa. Uśmiechnęłam się szeroko i ruszyłam  jej stronę.
-Ej, gdzie idziesz?! – Zawołał za mną Rafał, ale posłałam mu tylko całusa, nie zatrzymując się.
-Hej. – Rzuciłam przyjaźnie do dziewczyny, która zatrzymała się gwałtownie.
-Mówisz do mnie? – Spytała, zerkając na mnie.  Roześmiałam się, nie będąc pewna czy mówi poważnie.
-A widzisz tu kogoś innego? – Pokręciła głową, mrużąc ładne, niebieskie oczy. – Jestem Mia- Wyciągnęłam w jej stronę papierosa. – Chcesz?
-Lena… Tak na środku boiska?
-A to jakaś różnica gdzie?
-Raczej nie chce podpaść pierwszego dnia. – Wywróciłam oczami, cofając rękę i wkładając papierosa do ust.
-Sama się przekonasz, że w tej szkole niewiele ich obchodzimy.
-Czyli nie jesteś nowa. – Stwierdziła trochę rozczarowana.
-Jak widać – Uniosłam brwi, przyglądając się jej uważniej. Była wyższa ode mnie o głowę, jej platynowe włosy sięgały prawie pasa, a niebieskie oczy wydawały się być rozsądne. – Która klasa?
-Trzecia.
-Liceum? – Zaśmiała się cicho.
-Gimnazjum.
-Wow, no cóż wyglądasz na trochę straszą.
-Jak widać pozory mylą. – Uśmiechnęła się delikatnie.
-Może będziesz w mojej klasie. – Powiedziałam z nadzieją.
-Trzecia D. – Oznajmiła, mrugając do mnie.
-No to od dziś jesteś na mnie skazana. – Zachichotałam i pociągnęłam ją w stronę wejścia.
-Mam się śmiać czy płakać? – Spytała żartobliwie.
-Powiem ci tylko tyle… Nie będziesz się z nami nudzić.
- Z nami? – Zapytała zdziwiona.
-A co myślałaś, że bawię się w pojedynkę? – Wzruszyła ramionami. – Przygotuj się na wiele. – Powiedziałam poważnie. Wiedziałam, że idealnie będzie do nas pasować. Wystarczy ją trochę rozruszać. Nie brakowało mi przyjaciół, ale teraz potrzebowałam czegoś nowego w swoim życiu. A taka blondynka idealnie pasowała. Byłam o tym święcie przekonana.
-Już się boje. – Zachichotała nerwowo, otwierając prze nami drzwi.
-Życia nie warto się bać. Należy tylko brać tyle ile nam się należy. – Powiedziałam cicho z uśmiechem.

Paula

Drzwi od łazienki otworzyły się z hukiem i do środka wpadła Mia z jakąś wystraszoną blondynką. Obrzuciłam je zdziwionym spojrzeniem, siadając na kolanach Michała, który był równie zdziwiony, jak ja.
-Siema. – Zawołała wesoło Mia. Odkąd pamiętam Mia przypominała mi radosnego elfa, który ukrywał swoje smutki i problemy przed światem. Dopiero po śmierci mamy jej płomień przygasł i stał się mroczny. Tylko ja wiedziałam, jaka ona jest. Byłyśmy przyjaciółkami od dobrych kilku lat i wiedziałyśmy o sobie wszystko.
-Cześć M. – Przywitał się Adrian, który od razu się ożywił. Chłopak był wysokim blondynem z mocno zarysowaną szczęką i szerokimi barami. Połowa dziewczyn w szkole uganiała się za nim, a druga połowa była wierna Kamilowi, który był jego totalnym przeciwieństwem. Czarne włosy, tajemniczy i cholernie wredny. Lubił wszystkim wokoło dogryzać. Przymilałam się do obu, ale w końcu wypadło na Michała, który trzy lata temu doszedł do naszej szkoły. Michał potrafił grać idealnego chłopaka, którego można przedstawić rodzicom, ale ‘’ po godzinach’’  był taki… No cóż jak my wszyscy.  Cudownie się czułam przy tym brunecie o zielonych oczach.
-To Lena. – Mia wskazała na dziewczynę, która uśmiechnęła się nieśmiało. – Myślę, że ją polubicie. – Zaświergotała Mia i pchnęła Lenę, by to się do nas zbliżyła.
-Cześć. – Wydukała cicho, na co parsknęłam śmiechem.
-Dziewczyno my nie gryziemy! – Zawołałam do niej.
-Mów za siebie. – Zażartował Kamil. – Blondynka uśmiechnęła się sympatycznie, kiwając głową.
-Mia powiedziała, że mogę spodziewać się wszystkiego. – Adrian wybuchnął śmiechem.
-M opowiada wiele wymyślnych historii. – Wyjaśnił blondyn.
- I rzadko z tego co mówi jest prawdą, bo zazwyczaj jest zbyt pijana, by myśleć, co mówi – Dodał zgryźliwie Kamil, na którym spoczęły wszystkie spojrzenia.
-Nie udzielaj się – Warknęła Mia  -No więc… - Przybrała swój idealnie wyćwiczony uśmiech. – To Adrian, ta czerwona to Paula – ze śmiechem wskazała na mnie, a ja odgarnęłam swoje sięgające ramion, czerwone włosy do tyłu.– ten pod nią to Michał.  A to coś – Pokazała palcem na czarnowłosego. – To Kamil, ale nie zaprzątaj sobie nim głowy.
-Jesteś wredna skarbie. – Skwitował Kamil, ale Mia go zignorowała.
-Jest jeszcze Kuba. Mój brat, ale on pewnie szlaja się gdzieś po szkole.
- I wszyscy się znacie? – Zapytała zdziwiona, siadając obok Adriana, który chyba był z tego zadowolony.
-Ta szkoła łączy najlepszych. – Powiedziałam, szeroko się uśmiechając.
-Spekulowałbym na ten temat. – Wtrącił Kamil.
-Oj zamknij się! – Posłałam mu groźne spojrzenie, uciszając tym samym, za nim zrobiła to Mia. Nienawidzili się( bynajmniej próbowali udawać, że tak jest) i każdy o tym wiedział, ale nikt nie mówił o tym głośno. – Ty spekulowałbyś na każdy temat. – Uśmiechnął się złośliwie.
-Bo na każdy temat jest coś do powiedzenia. -  Wywracając oczami, zerknęłam z powrotem na Lenę.
-Skąd jesteś?
-Z Wrocławia. Ojciec dostał lepszą fuchę i musieliśmy się przeprowadzić.
-Kiedyś im za to podziękujesz. – Oznajmiła Mia, zapalając szluga.
-Nie byłbym tego taki pewien. – Powiedział cicho Kam.

-Wygląda na miłą. – Stwierdził Michał, przyciągając mnie do siebie. Dzwonek na lekcje był jakieś piętnaście minut temu, więc szliśmy kompletnie pustym korytarzem.
-Tak, tylko jest strasznie cicha. – Splotłam swoje palce z jego.
-Nie boisz się?
-Czego? – Spojrzałam na niego pytająco.
-Że Mia wybierze ją. – Zastanowiłam się chwile nad jego słowami. M strasznie jarała się Leną, ale czy miałam czego się obawiać?  Znałyśmy się od podstawówki, dzieliłyśmy się swoimi sekretami i tajemnicami, czy Lena mogła być zagrożeniem? Wprawdzie Mie niewiele obchodzili inni ludzie ( przynajmniej starała się by tak to wyglądało)… Mia była do tego zdolna.
-Nie. –Skłamałam.  Poczochrał moje włosy  z delikatnym uśmiechem.
-Czasem lepiej przygotować się na rozczarowanie. – Powiedział miękko, na co wywróciłam oczami.
-Idziemy na lekcje, czy odpuścimy sobie pierwszy dzień szkoły? – Spytałam kusząco.
- W tym roku nie pozwolę ci wagarować.
-Ej! Nie zabawiaj się w mojego tatuśka, którego nie mam. – Powiedziałam na wpół poważnie, na wpół żartobliwie.  Tak naprawdę miałam tatę, jeżeli można było go w ogóle tak nazwać. Rodzice byli rozwiedzieni, a on rzadko się mną interesował. Wpadał raz na trzy miesiące, a na święta i urodziny wysyłał mi kartki z życzeniami i pieniądze, które wydałam na najdroższą wódkę by czcić swoje zdrowie. Nie brakowało mi go.  Przyzwyczaiłam się.
- Ktoś musi się o ciebie troszczyć. – Wyszeptał, całując mnie w czoło.
-Zatroszczyłbyś się o mnie w inny sposób. – Zamruczałam.
-Po lekcjach skarbie. – Uśmiechnął się seksownie, zatrzymując się przed klasą, w której miałam właśnie lekcje. – A teraz idź się edukować.
-Jesteś okropny.
-Dlatego mnie kochasz.
-Ech, ktoś musi kochać to co odrzucone. – Zażartowałam. Poklepał mnie po tyłku i pchnął w stronę drzwi.
-Do zobaczenia złośnico. – Ze śmiechem pokazałam mu środkowy palec i weszłam do środka.
-Panna Majewicz. Jak miło. Nowy kolor włosów? – Spojrzałam na starą prukwę ze słodkim uśmieszkiem.
-Blond mi się znudził.
-Szkoda, że spóźnianie ci się nie znudziło. – Powiedziała ostro, wciąż mierząc mnie wzrokiem. Była gruba i niska. Czasem zastanawiałam się jakim cudem mieści się w drzwiach. Po czole spływały jej małe kropelki potu, które wywoływały u mnie obrzydzenie.
-W naszej szkole łatwo się zgubić. – Oznajmiłam próbując się nie roześmiać.
-Tak, szczególnie chodząc tu od czterech lat.
-Mam słabą pamięć. – Wyraz jej twarzy lekko mnie przeraził.
-Gdzie twoja przyjaciółka? – Wzruszyłam obojętnie ramionami, choć doskonale wiedziałam gdzie Mia.
-Nie wiem. – Skłamałam.
-Oczywiście. Siadaj. – Gdy odwróciła się do mnie plecami, strzeliłam do niej z niewidzialnego pistoletu, na co klasa wybuchnęła śmiechem i zajęłam swoje miejsce. I znów się zaczyna.

Adrian

-Dziś jest u mnie impreza. – Oznajmiła radośnie Mia, poprawiając swoje czarne włosy, przeglądając się w lusterku.
-Z jakiej okazji? – Spytałem, kątem oka obserwując Lenę. Była ładna. Nie to mało powiedziane. Była niesamowicie piękna i seksowna. Tak, tak lepiej brzmi.
-Z okazji rozpoczęcia roku? – powiedziała jakby było to oczywiste.
-Rozpoczęcie było wczoraj. – Przypomniałem.
-To jest warte świętowania? – Wtrącił znudzonym głosem Kamil.
-Wszystko jest warte świętowania. Nawet pogrzeb. – Odpowiedziała zanim zdała sobie sprawę z tego, że pytanie zadał Kamil, gdy to do niej dotarło, odwróciła się w jego stronę i posłała mu gniewne spojrzenie. Śmieszyła mnie ich  udawana nienawiść. Każdy kto by ich znał wiedziałby, że lecą na siebie.  – Lena oczywiście jesteś obowiązkowym gościem. – dodała znów się uśmiechając. – Blondynka wyglądała jakby się nad czymś zastanawiała.
-Jeżeli wezmę ze sobą brata to rodzice mnie puszczą. – Powiedziała wpatrując się dużymi niebieskimi oczami w mię.  Za to mnie i Kamila unikała wzrokiem.
-masz brata? – Zapytałem za nim zdążyłem się powstrzymać. Zerknęła na mnie ze śmiechem.
-To takie dziwne.
-No nie. – Jaki ze mnie idiota.
-Ma na imię Damian. Jest w drugiej klasie.
-Jak my. – Oświadczył Kam.
-No to będziecie mieli nowego kolegę.
-Jest podobny do ciebie? – Spytała zaciekawiona Mia.
-Nie ma to znaczenia, jestem pewna, że jest adoptowany. – Powiedziała żartobliwie, na co wszyscy parsknęli śmiechem.
-jednym słowem jest idiotą? – Drążyła temat czarnowłosa.
-Między innymi. – Z uśmiechem spojrzała na wyświetlacz telefonu i nagle poderwała się do góry. – Mój Boże, jesteśmy spóźnieni. – Wszyscy spojrzeli na nią zdziwieni.
-Musisz się jeszcze wiele nauczyć. – Powiedziałem, obserwując jej rosnące przerażenie.
-O czym ty mówisz?
-My zawsze się spóźniamy. – Wytłumaczył Kamil.
-I nie znacie mojej mamy. – Oznajmiła i niemal wybiegła na korytarz. Mia patrzyła w ślad za nią z cieniem uśmiechu na ustach.
-Pasuje do na, co nie? – Spojrzała na mnie pytająco.
-Chcesz z niej zrobić swoją zabawkę?
-Nie, przyjaciółkę. – Oznajmiła, przekładając torbę przez głowę.
-A Paula?
-Nie zapomnijcie o imprezie. – Powiedziała wymijająco i wyszła. Zerknąłem na Kamila, który wpatrywał się w drzwi.
-Powiedziała nie zapomnijcie?
-Chyba tak, a co? – Spoglądał na mnie ze złowieszczym uśmieszkiem.
-Czyli tez jestem zaproszony. – Wzniosłem oczy do góry.
-I jesteś pewien, że tego chcesz?
-A czemu nie?
-Przecież nienawidzicie się. – Powiedziałem sarkastycznie.
-To ona mnie nie znosi. -Szepnął.
-A ty jej nie? – Spytałem, mimo że znałem odpowiedź.
-Nie jesteś idiotą Adrian.
-To czemu nie powiesz jej prawdy?
-Bo jestem realistą.
-Chyba kretynem.

Lena

-Nie wierze, że mnie w to wplątałaś. – Warknął Damian, idąc obok mnie ze wściekłą miną.
-Oj przestań. Przyda ci się trochę rozrywki. – Powiedziałam, dając mu kuksańca w bok.
-Nie znasz tych ludzi.
-Ale mam okazje poznać, a po za tym wydają się być…- zamilkłam na chwile zastanawiając się nad dobrym słowem, ale nic nie przyszło mi do głowy więc dodałam tylko –sympatyczni. – Gdyby Mia nie podeszła do mnie pierwsza, w życiu nie zagadałabym do żadnego z nich. Nie byłam osobą aspołeczną, ale oni onieśmielali ludzi. W całości… Nawet każde z osobna wyglądali, jak wyjęci wprost z amerykańskiego serialu dla nastolatków. Idealni i nieosiągalni, a ja miałam szanse stać się jedną z nich.
-Będziesz tego żałować. – Szepnął, gdy stanęliśmy przed mniemanym domem Mii. Jeszcze stojąc na ulicy słyszałam dudniącą w domu muzykę.
-Czasem trzeba ryzykować. – Ruszyłam do drzwi, a on za mną. W dzieciństwie byliśmy nierozłączni, ale z wiekiem przestaliśmy się rozumieć. Zastanawiałam się czy to przez to, że ja jestem dziewczyną,  a on chłopakiem, czy to przez różnice naszych charakterów, jednak byłam pewna jednego… Już nigdy nie będzie tak samo. Zapukałam mocno, a po chwili otworzył nam uśmiechnięty, wysoki chłopak o kręconych, czarnych włosach. Był podobny do siostry, choć jego oczy były o wiele jaśniejsze, jak jej były niemal czarne tak jego były prawie piwne. Wyszczerzył białe zęby w uśmiechu i zmierzył mnie wzrokiem od dołu do góry, przystając tu i tam. Miałam na sobie jeansową spódniczkę i różową bluzkę, ale w tej chwili czułam się naga.
-Ty pewnie jesteś Lena- Przytaknęłam- Jestem Kuba.
-Brat Mii. – Dodałam.
-Dokładnie, a to twój chłopak? – Z przerażeniem spojrzałam na Damiana. Mój brat moim chłopakiem? Miałam ochotę się zrzygać .
-Mój boże, nie. To mój brat. – Wyjaśniłam z obrzydzeniem. Kuba wybuchł śmiechem, podając Damianowi rękę.
-Sory stary. Wchodźcie. Przepuścił nas w drzwiach, a mnie od razu uderzył zapach wódki, papierosów i zioła.  Zrobiłam kilka kroków i stanęłam oniemiała. Paula siedziała na kolanach Michała wpijając mu się w usta, trzymając papierosa w ręku, obok nich walały się butelki po piwie i wódce. Adrian razem z Kamilem rozsiedli się na kanapie. Byli na wpół przytomni, z przymrużonymi powiekami i uśmieszkami na ustach, nie wiedzieli za pewne co się dzieje wokół. Byli w swoim świecie. Mia tańczyła u szczytu schodów z butelką whisky w jednej ręce, a skrętem w drugiej, na mój widok uśmiechnęła się szeroko i zbiegła do połowy schodów, usiadła i poklepała miejsce obok siebie.  Spojrzałam na Damiana, ale on już był zagłębiony w rozmowie z Kubą. Wzruszyłam ramionami i przekonując samą się, że dobrze zrobiłam przychodząc tutaj, ruszyłam w stronę Mii.
-Cześć maleńka. – Cmoknęła mnie w policzek, gdy usiadłam obok.
-Hej. – Podała mi butelkę whisky, którą przyjęłam niepewnie.
-Jak ci się podoba? – Na jej ciemnoczerwonych ustach błąkał łobuzerski uśmiech.
-Jest fajnie.
-No to pij i się rozluźnij. – Mrugnęła do mnie i złapała bucha.
-A twoi rodzice? – Spytałam zaniepokojona. Mia tylko prychnęła.
-Ojciec, jak zwykle jest w pracy. Nie martw się zazwyczaj wraca nad ranem, a po za tym już się przyzwyczaił. – Powiedziała z obojętnością.
-A mama? – Oblizała wargi, odwracając wzrok.
-Nie żyje od trzech lat.
-Och – wymsknęło mi się. – Przykro mi. – Przystawiłam butelkę do ust, by w końcu się zamknąć.
-Take życie, nie? – Wstała i wbiegła na górę. Chyba przestanę zadawać jakiekolwiek pytania. Pociągnęłam długi łyk, na kocu krzywiąc się z od razu. Nie stykałam się zbyt często z alkoholem , ale czułam, że się to zmieni.  Gdy zauważyłam, że Kamil gdzieś zniknął usiadłam obok Adriana.
-Chyba zaraz uśniesz. – Zaśmiałam się, przyglądając się jego minie. Na dźwięk mojego głosu, otworzył szerzej oczy i zaczął mi się przyglądać. Jego źrenice były tak wielkie, że niemal kompletnie zasłaniały białka.
-Ty mi na to nie pozwolisz. – Powiedział z przekonaniem.
-Czemu?
-Twoja osoba za bardzo mnie rozprasza. Parsknęłam śmiechem, patrząc na niego, jak na wariata.
-Dobry ćpuński żart. – Zrobił urażoną minę.
-Nie jestem ćpunem.
-Wybacz, ale w tej chwili tak wyglądasz. – Splótł dłonie na klatce naburmuszony. Wyglądał, jak mały, obrażony chłopczyk . Roześmiałam się, upijając kolejny łyk.
-Ładnie wyglądasz, jak się śmiejesz.
-Bredzisz. – Wstał chwiejnie i spojrzał na mnie, uśmiechając się czarująco.
-Ciężko cie przekonać, ale może zatańczymy? –Powstrzymując się od śmiechu, wstałam i ujęłam jego wyciągniętą dłoń.
-Skoro nalegasz.

Kamil

 Świat wokół mnie wydawała się zabawnie wirować, a nogi niemal odmawiały posłuszeństwa. Ledwo  wdrapałem się po schodach na górę, a potem do pokoju Mii. Dziewczyna siedziała na łóżku z wódką między  nogami,. Bolało patrzenie na to jak się stacza.  Podniosła na mnie wściekłe spojrzenie. Jej oczy były czerwone i opuchnięte, jakby dopiero płakała.
 -Czego chcesz? – Warknęła, odrzucając zeszyt na bok i sięgając po butelkę.
 -Płakałaś? – Spytałem miękko, zamykając za sobą drzwi.
 -Co cie to obchodzi? – Wzruszyłem ramionami, siadając obok niej.
 -Jestem pijany.
 -Chyba ujarany.
 -Nie widzę różnicy.
 -Nie widzisz wielu rzeczy. – Powiedziała zgryźliwie.
 -Mogłabyś choć na tą jedną noc zapomnieć o przeszłości?
 -Przeszłości nie da się tak łatwo wymazać – Spojrzała na mnie wyzywająco. Mimo jej protestów,  odstawiłem wódkę na podłogę i usiadłem naprzeciwko niej.  – Przerażasz mnie.
 -Wiesz, że cie nie nienawidzę, prawda?
 -Nie okazujesz tego specjalnie. – Skwitowała sarkastycznie.
 -Przepraszam. – Szepnąłem szczerze.
 -Za co?
 -Za wszystko. – Wyglądała na zdziwioną.
 -I uważasz, że to coś zmieni.
 -Nie, ale tylko na chwile o tym zapomnij. – Powiedziałem i ją pocałowałem. Nie odepchnęła mnie tak, jak  się tego spodziewałem. Odwzajemniła pocałunek, który za chwilę zmieszał się z jej łzami. Odsunąłem się, by  spojrzeć na jej twarz.
 -O co chodzi? – Nie odpowiedziała, tylko wybuchła płaczem. Nie wiedząc co zrobić, przytuliłem ją starając  się dać jej pocieszenie.